środa, 30 września 2015

jest mnóstwo prób

Nie piszesz. Mam w dupie to, że nie piszesz. I nie chce cię widzieć, już nigdy. Rozrzucam kredki w pościeli. Fioletowym kocem ukrywam gorączkę umysłu. Bo przecież nie mam w dupie tego, że nie piszesz. To już 26. godzina. Umiesz nie pisać do mnie 26 godzin. Nie umiem nawet godziny nie sprawdzać komórki. 
Jestem jak agent. Komórka jak zapalnik bomby. Patrzę w skupieniu jakby od oddechu zależało czy zostanę superbohaterem, czy bomba rozpierdoli cały mój świat. Bez Ciebie.

*inspirowane G. 

poniedziałek, 28 września 2015

selfie z odczuwaniem

Gdybym pisała wiersze może byłoby łatwiej. Wszystko zrzucić z siebie. I na karb metafory. Solą mogłabym słodzić. Cukrem mieszkać w głowie pełnej burzy (włosów). Każde łóżko nazwać niebem. A każde niebo przeżywać między wersami.
A jak na złość, nie piszę wierszy. Przede mną tylko czysta kartka. A właściwie monitor z drobinkami kurzu, niewielką warstwą, co nawet kurwy nie przykryje, żeby się tak nie obnażać. Kiedy napiszę kocham, to tak jakbym sprejem po murze wymalowała WM. Kiedy napiszę tęsknię, jakby wycieczka przespacerowała mi przez serce. I zrobiła selfie z odczuwaniem w kolorze jarzębiny.

A moje oczy dziś szare. Sorry, something went wrong- powiedział właśnie Facebook. Na szaro dziś tęsknię.

sobota, 26 września 2015

nagła utrata kontroli z grawitacją


 "bukiet roślin i korzeni wkładamy do szklanek
kostką lodu miażdżymy każdy kolor
soku"

Ktoś podkrada mi wrzesień. Już liście gonią mi trampki po chodnikach. A przecież: Jesteśmy dorośli i rozsądni. Rozsądnie wybieramy kolor soku na przykład. Nie mieszamy wódki z winem. Wódkę z szampanem już jak najbardziej. Prowadzimy dorosłe dyskusje o dorosłych wierszach. I całkiem dorośle wybuchamy śmiechem. 

"wehikuły czasu parkujemy nad stawem
wódki
zbyt blisko brzegu"

Kawalerka na Klonowej zweryfikuje punkt widzenia. Klucze przyniesie zima wraz z Nowym Rokiem. Ja już przecież dawno straciłam kontakt z grawitacją.Nierozsądnie byłoby zagłuszyć szum pościeli w głowie. Po wódce czy też bez.

"idziemy razem 
w krzykliwość w zdziczałość i zależność" 

Jak mantra chodzi dziś za mną Bajkał. Procenty już tylko przelewają się w myślach. Dziś prażynki. Najsilniejszym nałogiem jest drugi człowiek.


Cytaty pochodzą z wiersza Kai Kowalewskiej "Bajkał" ("Chaos i inne piętra", s. 70)

czwartek, 24 września 2015

myśli rozyspane o zabarwieniu upału

Na szyi mam ukryty przycisk. Do raju. Nawet jak schodzę schodami w dół.
Oczy mi błękitnieją, kiedy przebywam w niebie. Pożerają kolorem.
Będę miała o czym myśleć nocami. I nie tylko.
Może jednak umówimy się na sobotę?

poniedziałek, 14 września 2015

a za oknem budują Fabryczny

Poranne autobusy wiozą z sobą więcej niż morze marzeń, miłości i nienawiści. Nic nie jest tak, jak się wydaje. Starsza pani okazuje się kanarem. Dres uśmiecha się do muchy, a piękna dziewczyna o malinowych paznokciach sieje kurwy. Może wykiełkują wraz z jutrzejszym porannym kursem. Tak jak złudzenia.

niedziela, 13 września 2015

linia 96

Mężczyźni w za ciasnych tramwajach i nieklimatyzowanych koszulach plują o polityce, kinie, dziewczynach. Umawiają się na piwo. Mają brody, jak zarażeni wirusem zarostów. W przekonaniu o prężności ciał wyjmują brzuchy i telefony o wyświetlaczach poddanych skaryfikacji.

pociąg życia

Gdzie ja jestem? Nie nadaje się do tego świata. Poczta za daleko, a tramwaje jeżdżą tylko co godzinę. Nie nadaje się. 
A Zdzisiek pokłócił się z Robertem. Adam wypił szklankę wódki z Aśką. Za to Aśki nie polubił Bogdan, bo przecież Adama nie lubi. Adolf sprzedał na allegro sto chomików. Mirek tylko trzy. Kolega Mirka z Wisły podstawił nogę Dagmarze, tej z Wieżowca. Chcieli zbawiać świat, być drogowskazem dusz, siłą narodu. Teraz nie silą się nawet na grzeczności. 
Czasem po prostu zapominam, że to ziemia. Kiedy w krwi kolejny procent. A na chodniku leży podeptany globus. Kawałki Afryki z plastiku. Tysiące marzeń pod butami przechodniów.

niedziela, 6 września 2015

ulica Sympatyczna


"-No i tak się zdarzyło, że zakochałem się w niej dokładnie wtedy, gdy ona odkochała się we mnie. Niezła ironia losu, co nie?
– To nazywasz ironią losu? Ja dostałem wpierdol na ulicy Sympatycznej."Jakub Żulczyk

Bo ironia losu dopada cię, kiedy najmniej się tego spodziewasz. Kiedy nie lubisz fioletu, a wygrywasz fioletowe porsche. Na randce, chcąc zrobić wrażenie, dławisz się skórką od ulubionego pomidora.
Albo na przykład, jak w moim przypadku, dostajesz pracę w Pabianicach.
Heh nawet wpierdol na ulicy Sympatycznej wymięka.

wtorek, 1 września 2015

rozwiane włosy

"Już nie ma ślepych ulic.
Już nie."
- Kaja Kowalewska

Nie dzieli już nas ulica i cztery hektary klaksonów. Ani czerwone światła potłuczonych serc. Już nie ma złych zegarów odmierzających kolejne parkingi. Wyszły z mody też szpilki, taśmy, papierowe choinki i dzwonki do drzwi. Nie ma lizaków z napisem forever. Każda klamka jest nowa. Każda płytka chodnika opowiada inną historię. Powietrze pozwala oddychać, lepiej. Ocean w płucach i rozwiane włosy na promenadzie słońca. Kiedyś bałam się zmian. Dziś boję się tylko czy zdążę złapać Twoją dłoń na każdym skrzyżowaniu wszechświata.